Historia zaczyna się od ogromnej tragedii: główny bohater, Mack, traci swoją córkę w brutalnych okolicznościach. Kilka lat później dostaje tajemniczy list - zaproszenie do tytułowej chaty.
I tam wydarza się coś, co stanowi sedno książki - spotyka Boga, ale nie takiego, jakiego się spodziewasz. Dodatkowo Bóg przedstawia mu Jezusa i Ducha Świętego, który też jest spersonifikowany w zaskakujący sposób.
To spotkanie staje się czymś w rodzaju głębokiej, duchowej terapii, która prowadzi nas przez ból, gniew, poczucie niesprawiedliwości, aż do… przebaczenia i wewnętrznego pokoju. To książka nie tylko o relacji człowieka z Bogiem, ale też człowieka z samym sobą. I stawia bardzo trudne pytania, o to gdzie jest Bóg, kiedy cierpimy, dlaczego dzieją się tragedie, czy można wybaczyć coś niewybaczalnego... Autor próbuje pokazać, że Bóg nie jest karzący, tylko bliski i obecny i że cierpienie nie oznacza opuszczenia.
Najbardziej emocjonalnie poruszyła mnie jedna z ważniejszych dyskusji bohatera z Bogiem, gdy próbują ustalić, kto powinien być ukarany za zło wyrządzone córce bohatera i pokazuje, że korzenie winy danego człowieka sięgają dużo dalej niż nam się wydaje. Od tej pory całkowicie przestałam oceniać ludzi... Bardzo poruszające doświadczenie.
Generalnie przygotuj się, że wiele razy się solidnie rozpłaczesz. Ale płacz bywa oczyszczający ;-).