Braden odchodzi tu trochę od typowej dla siebie fizyki kwantowej i matrycy energetycznej, a idzie w stronę języka, słów i starożytnych modlitw jako narzędzia transformacji. Główna tezą książki jest fakt, że istnieją uniwersalne „kody” (krótkie frazy, modlitwy, mantry), które regulują nasze emocje, wpływają na ciało i układ nerwowy. Bazą są tradycje duchowe (chrześcijaństwo, buddyzm, sufizm) i starożytne teksty. Znajdziesz tu gotowe zdania/kody do użycia - coś pomiędzy afirmacją, modlitwą i praktyką uważności. Autor trafia w coś bardzo ważnego: "Modlitwa to uczucie, a uczucie zaś wywołuje się za pomocą słów". Przemawia też do mnie stwierdzenie, że słowa starożytnych mantr to katalizatory wywołujące określone uczucia, które z kolei zmieniają ciało recytującej je osoby. Dodatkowo dodałabym, że za każdą mantrą stoją wiekowe tradycje duchowe i z pewnością ich intencja została wielokrotnie wzmocniona.
Autor bardzo pięknie opowiada o każdym kodzie, wskazuje źródło pochodzenia i zastosowanie. Dokłada do tego wskazówki, a nawet przypowieści, jak radzić sobie z trudnymi sytuacjami w życiu, jakie jest znaczenie miłości i przebaczenia. Książka jest też pewnego rodzaju duchowym poradnikiem.
To z tej książki dowiedziałam się o istnieniu mantry Gayatri. I potem zaczęłam zgłębiać jej temat.